Server-side tracking. Dlaczego Twój e-commerce traci dane z reklam?

Wdrożenie server side tracking to obecnie jeden z najważniejszych kroków dla każdego właściciela sklepu internetowego. Jeśli prowadzisz e-commerce i inwestujesz budżety w systemy reklamowe takie jak Google Ads czy Meta Ads, zapewne znasz to uczucie frustracji, gdy patrzysz na raporty konwersji. Od kilkunastu miesięcy branża mierzy się z dużym problemem. Panele reklamowe pokazują znacznie mniej zamówień, niż faktycznie spływa do Twojego systemu sprzedażowego. Nie oznacza to jednak, że Twoje reklamy przestały działać. Po prostu tradycyjne metody analityczne straciły zdolność poprawnego śledzenia użytkowników.

Jak dotychczas działało śledzenie użytkowników w sieci?

Przez lata cały marketing internetowy opierał się na tak zwanym śledzeniu po stronie przeglądarki, czyli z angielskiego Client-Side Trackingu. Mechanizm ten był bardzo prosty. Gdy potencjalny klient wchodził na Twoją stronę, jego przeglądarka internetowa ładowała kody analityczne. Mogły to być na przykład piksel Meta lub skrypt Google Analytics. Następnie to właśnie przeglądarka wysyłała raport o zachowaniu użytkownika bezpośrednio do serwerów Google czy Facebooka.

Ten model przestał być efektywny z kilku powodów. Przede wszystkim w Polsce ogromna część użytkowników sieci korzysta z wtyczek typu AdBlock. Narzędzia te całkowicie blokują ładowanie zewnętrznych skryptów analitycznych. Dodatkowo przeglądarki internetowe, na czele z Safari od Apple, wprowadziły bardzo restrykcyjne polityki prywatności. W praktyce oznacza to, że przeglądarki usuwają pliki cookies firm trzecich już po kilku dniach. Często blokują je też na samym starcie. W efekcie systemy reklamowe widzą zaledwie ułamek drogi, jaką przeszedł klient przed dokonaniem zakupu.

Czym jest server side tracking i jak zmienia reguły gry?

Rozwiązaniem tego problemu, które staje się nowym standardem rynkowym, jest server side tracking, czyli śledzenie po stronie serwera. Zamiast zmuszać przeglądarkę klienta do wysyłania raportów do Google czy Mety, cały proces przenosimy na Twój własny serwer. Konfigurujesz go bezpośrednio w Twojej domenie.

Kiedy klient dokonuje zakupu w sklepie, informacja o tym trafia bezpośrednio z kodu strony na Twój serwer. Jeśli przeprowadzisz konfigurację prawidłowo, z wykorzystaniem własnej subdomeny oraz technologii maskowania skryptów, stworzysz ruch całkowicie naturalny dla przeglądarek. Użytkownik komunikuje się wtedy bezpośrednio z domeną Twojego sklepu. Taki proces drastycznie zmniejsza ryzyko, że zewnętrzna wtyczka przerwie przesyłanie danych. Następnie Twój serwer automatycznie pakuje dane o transakcji. Na koniec wysyła je bezpośrednio przez bezpieczne połączenie API do systemów reklamowych.

Warto jednak wyraźnie podkreślić ważną rzecz. To rozwiązanie nie służy do omijania przepisów prawa ani do ignorowania woli użytkowników. Śledzenie po stronie serwera nadal bezwzględnie szanuje decyzje podjęte na banerze RODO. Jeśli klient nie wyrazi zgody na profilowanie i pliki cookies, Twój system nie prześle danych na serwer. Różnica polega na czymś innym. Gdy użytkownik wyrazi taką zgodę, serwer zapisuje ciasteczko jako Twoje własne (First-Party Cookie). Dzięki temu przeglądarki nie usuwają go przedwcześnie. Systemy reklamowe otrzymują wtedy kompletny i rzetelny zestaw informacji.

Dlaczego pełne dane są kluczowe dla algorytmów reklamowych?

Wdrożenie takiego rozwiązania przynosi kilka kluczowych korzyści dla Twojego biznesu. Nowoczesne kampanie reklamowe potrzebują ogromnej ilości danych do prawidłowej optymalizacji. Dotyczy to zwłaszcza systemów opartych na automatyzacji i sztucznej inteligencji. Jeśli algorytm dostaje niepełne informacje o konwersjach, zaczyna uczyć się na błędnych profilach użytkowników. W efekcie gorzej dobiera kolejne grupy odbiorców. Pełne dane z serwera pozwalają systemom reklamowym pracować na najwyższych obrotach. To bezpośrednio przekłada się na niższy koszt pozyskania klienta.

Drugim ważnym aspektem jest optymalizacja czasu ładowania witryny. Wdrożenie śledzenia po stronie serwera nie oznacza, że całkowicie usuwasz tradycyjny Google Tag Manager ze swojej strony internetowej. Klasyczny kontener przeglądarkowy nadal jest potrzebny. Musi on nasłuchiwać zachowań użytkowników, takich jak dodanie produktu do koszyka czy wysłanie formularza.

Kluczowa różnica tkwi jednak w sposobie przetwarzania tych informacji. W tradycyjnym modelu przeglądarka klienta musiała pobierać i uruchamiać osobne, często bardzo ciężkie skrypty. Pochodziły one od wielu różnych dostawców, na przykład od Mety, TikToka czy Google. Przy konfiguracji serwerowej przeglądarka wysyła tylko jeden, lekki pakiet danych bezpośrednio na Twój serwer analityczny. Dopiero chmura przejmuje na siebie cały ciężar dalszej komunikacji z zewnętrznymi platformami. Dzięki temu odciążasz urządzenie użytkownika. Szybsze działanie witryny bezpośrednio poprawia doświadczenia zakupowe i podnosi współczynnik konwersji.

Jakie narzędzia pozwalają wdrożyć server side tracking i ile to kosztuje?

Wdrożenie śledzenia po stronie serwera wymaga postawienia odpowiedniej infrastruktury chmurowej. Będzie ona przetwarzać przesyłane dane. Na rynku znajdziesz kilka rozwiązań. Różnią się one stopniem skomplikowania oraz kosztami utrzymania. Dzięki temu dobierzesz je idealnie do skali prowadzonego biznesu.

Google Cloud Platform

Pierwszą i najbardziej naturalną opcją jest skorzystanie z chmury Google Cloud Platform, ponieważ Google Tag Manager oferuje automatyczną integrację z tym środowiskiem. W przypadku bardzo małych stron internetowych, które generują niewielki ruch, koszty mogą zamknąć się w darmowym pakiecie startowym oferowanym przez Google. Kiedy jednak sklep zaczyna rosnąć, a liczba zapytań do serwera rośnie, darmowe limity szybko się wyczerpują. Utrzymanie stabilnego środowiska opartego na zalecanych przez Google trzech instancjach serwerowych dla średniej wielkości e-commerce kosztuje zazwyczaj od trzydziestu do stu dolarów miesięcznie. Dodatkowym utrudnieniem może być dość skomplikowany interfejs rozliczeniowy chmury Google.

Stape.io

Z tego powodu ogromną popularność zyskały platformy wyspecjalizowane wyłącznie w hostingu dla serwerowego Google Tag Managera, wśród których liderem jest serwis Stape.io. Narzędzie to upraszcza proces konfiguracji do kilku kliknięć i jest znacznie bardziej przewidywalne pod kątem wydatków. Stape.io oferuje darmowy pakiet dla małych projektów, który pozwala na przetworzenie do dziesięciu tysięcy żądań miesięcznie. Dla standardowego sklepu internetowego optymalny jest pakiet biznesowy, który kosztuje dwadzieścia dolarów miesięcznie i bez problemu obsługuje do pół miliona żądań. Większe sklepy, które notują miliony odsłon, przechodzą na wyższe pakiety wyceniane na sto lub dwieście dolarów miesięcznie.

Jentis i Zaraz (Cloudflare)

Alternatywą dla środowiska Google są także wyspecjalizowane platformy dostarczające gotową architekturę danych, takie jak Jentis, lub rozwiązania zintegrowane bezpośrednio z systemami bezpieczeństwa stron, jak chociażby usługa Zaraz od firmy Cloudflare. Narzędzia te stawiają ogromny nacisk na pełną zgodność z restrykcyjnymi przepisami o ochronie danych osobowych w Unii Europejskiej, jednak ich wdrożenie często wymaga już zaawansowanej wiedzy technicznej lub indywidualnej wyceny abonamentowej dla przedsiębiorstwa.

Niezależnie od wybranego narzędzia, wydatek rzędu kilkucziesięciu dolarów miesięcznie na stabilny serwer analityczny okazuje się niewielką ceną za odzyskanie pełnej kontroli nad skutecznością własnych kampanii marketingowych. Jeśli dzięki dokładniejszym danym algorytm reklamowy uratuje zaledwie kilka dużych zamówień, które wcześniej zostałyby zablokowane przez przeglądarkę, inwestycja w infrastrukturę zwraca się praktycznie natychmiast.

Jak zacząć odzyskiwać utracone konwersje?

W marketingu internetowym wygrywają obecnie te firmy, które potrafią dostarczyć algorytmom reklamowym dane najwyższej jakości. Śledzenie po stronie serwera to obecnie najlepsza inwestycja w stabilność i przewidywalność Twoich budżetów reklamowych.

Jeśli widzisz, że w Twoim sklepie dane z reklam zaczynają drastycznie rozjeżdżać się z rzeczywistą sprzedażą, warto pomyśleć o zmianie architektury analitycznej. Chętnie pomogę Ci przeanalizować obecną konfigurację i sprawdzę, ile konwersji ucieka Twojej firmie każdego dnia. Napisz do mnie, a wspólnie wdrożymy stabilne śledzenie oparte na serwerze, które przywróci Twoim kampaniom dawną skuteczność.

Umów się na bezpłatną konsultację wypełniając formularz na stronie. Kliknij tutaj

Przewijanie do góry